Chcę Wam przypomnieć długi, czerwcowy weekend jaki wypadał na początku tego miesiąca. Tak się złożyło, że nigdzie nie wyjechaliśmy i spędziliśmy go w domu. Śmiałam się nawet, że jestem duchem, a dom mnie uwięził (jak w American Horror Story) bo nie miałam najmniejszej ochoty ruszyć się z niego gdziekolwiek...
sobota, 27 czerwca 2015
piątek, 19 czerwca 2015
Kolejny etap za nami.
Przepraszam za przedłużającą się nieobecność - trudno pisać na bieżąco, dni lecą jak szalone, obecnie dzieci chorują na zmianę lub razem, we wszystkich możliwych konfiguracjach, a mama jest niezbędna jak bliźnię syjamskie. Fachowcy wyszli po tygodniu popychając sprawy do przodu...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)