piątek, 19 czerwca 2015

Kolejny etap za nami.

Przepraszam za przedłużającą się nieobecność - trudno pisać na bieżąco, dni lecą jak szalone, obecnie dzieci chorują na zmianę lub razem, we wszystkich możliwych konfiguracjach, a mama jest niezbędna jak bliźnię syjamskie. Fachowcy wyszli po tygodniu popychając sprawy do przodu...

Przyjemną jest zupełnie przyziemna czynność jak siusianie na parterze, bez konieczności biegania na piętro. Wszyscy już się przyzwyczaili, oprócz mnie, córka co chwilę upomina, po co włażę na górę, przecie jest już kibelek. I dwie łazieneczki na 4 osoby. Poza tym majstry wykończyli schody, likwidując dziury i kładąc gładź oraz zabudowali do końca kuchnię, tworząc tym samym docelową szafę walk-in od strony przedpokoju. WC nie jest skończony - brakuje wielkiego lustra, które robi nasz pan szklarz i szafki. Szklarz jest strasznie powolny, nie wiem, kiedy wykona zamówienie, ale tańszy o tyle, że wybraliśmy czekanie.

Ukryte drzwi do WC -  chluba domu - przed i po pomalowaniu - rzeczywiście stają się niewidoczne, więc WC nie wpycha się do jadalni, dyskretnie pozostając z boku:



Brakuje przycisku do spłuczki. Widać nową dziurę na zsyp, stara została zakafelkowana (była od frontu). Wszystko będzie ukryte w szafce, która powstanie w widocznej wnęce nad muszlą:


Hit - git, czyli surowy dębowy blat z oryginalną krawędzią, zaolejowany, by efekt pozostał jak najbardziej naturalny. Kafle to klasyczna cegiełka.


Tu już kuchnia - po lewej stawianie zabudowy, po prawej na gotowo. Na nowopowstałej ścianie będzie tablica.


Szafa walk-in z przedpokoju, jeszcze bez półek, bez drzwi, które pojawią się nie wiadomo kiedy:


Wykończone schody. Pozostaje polakierować i wykończyć listwami, gdy dzieci wyjadą na wakacje:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz