czwartek, 8 stycznia 2015

Aktualności.




Hej, hej to oczywiście ja - idealna Pani nowego domu: na górze z mężem, na dole z córeczką przy moich codziennych zajęciach. Brakuje tylko wstążki we włosach :)

A tak na poważnie - daleko oj daleko mi do perfekcji. Jednakże nadal upajam się przestrzenią. Przyjemniej mi się gotuje, ogarnia, pierze, chętniej myję podłogę, choć metrów przecież dużo więcej. Z radością zbieram się na sanki z rodzinką, córcia ulepiła pierwszego prywatnego bałwana korzystając z prywatnego śniegu na prywatnym tarasie. Endorfiny związane z przeprowadzką jeszcze nie opadły, jednak im dłużej się mieszka, tym łatwiej przyzwyczajać się do dobrego. Zatem, coraz bardziej irytują nas niedoróbki: sterczące kable, żarówki, cegły, brak listew przypodłogowych, betonowa podłoga w pokoiku i korytarzu (!), brak parapetów (!!!), odrapana elewacja itd. Jednakże w tym miesiącu przyjmujemy gości z noclegiem - do tego czasu chcemy położyć wykładzinę i kupić upatrzoną kanapę do małego pokoiku. Będzie można przenieść tam sypialnię z salonu (obecnie ja usypiam a M. hałasuje TV, bo nadrabia zaległości filmowe z racji, iż nie mamy żadnych programów TV). Kupiliśmy meble na do małego pokoiku. Wygląda domowo. Wkrótce przyjadą też szafki z frontami do łazienki. W zeszłym tygodniu M. rozwiesił mi duuużo sznurków w pralni i uprzątnął ją, więc mogę prać i składać pranie bez końca. Czyli coś się dzieje, jednak dość wolno. Osiedliśmy troszkę na laurach, nie mamy funduszy i czasu by dynamicznie wykańczać lokum. Dziś olśniło mnie, że właśnie trwają wielkie wyprzedaże. Może uda się pojechać jutro i nabyć oświetlenie po bezczelnie niskiej cenie? Kto wie.

I jeszcze jeden, bardzo ważny aspekt - moje zdrowie psychiczne wraca do jako takiej równowagi. Gdy przeglądam zdjęcia rudery, ciarki idą mi po plecach. Cieszę się, że ta intensywna przygoda za nami. Z radością donoszę, że rozwodu  nie będzie. 

Średnio co dwa dni ktoś wpada do nas z odwiedzinami. Właśnie wpadł Jachoo  i prosi, by wspomnieć o nim w poście - siedzą z moim mężem na kanapie i oglądają film. Więc wspominam. Też lubię naszą kanapę. Ich rozmowa nie nadaje się jednak do cytowania. 

Pralnia nowoczesnej pani domu. Nic nie może spaść na podłogę, bo brudzi się od betonu:



Do kotłowni natomiast nie da się już wejść. Będzie wołać o wiosenne porządki w pierwszej kolejności: 


Pokoik, który straszył otwartymi walizkami został uporządkowany. Ale nie ma drzwi. Są nowe meble, można odłożyć dziecko, poprasować...


Ten sam pokoik:

Zakochałam się w tych frontach:


Wstawione drzwi do łazienki. Czekają na renowację, trzeba zdrapać farbę i przywrócić im stary, lekko styrany styl:



A tu wkurzające niedoróbki w całej okazałości:



Mamy dość betonowego korytarza:



Źródło zdjęć za: http://blog.homelook.pl/category/lifestyle

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz