czwartek, 1 stycznia 2015

Szczęśliwego Nowego Roku!


Niczym nie da się wytłumaczyć mojej przydługiej nieobecności. Nie zasłaniam się ani świętami, ani anginą ropną, która dopadła mnie po 15 latach, a przez trzy dni umierałam na prowizorycznym posłaniu w gabinecie. Nic mnie nie uspraiedliwia. Ale... jestem!

I proszę zwrócić uwagę na datę - aaaa, tego się nie spodziewaliście, że będę na chodzie i z weną 1.1.2015 r. A poszłam spać o 4 rano bo urządziliśmy Sylwestra. Dzieci szalały w bawialni, dom sprawdził się super, kuchnia ułatwiała przygotowanie potraw. Gościom super się siedziało. Wpadli też sąsiedzi znani i nieznani, ale wszyscy ciekawi przearanżowania ruderowa. Pierwszy raz w życiu nie czułam stresu związanego z zapraszaniem ludzi. Widocznie czuję się już dość pewnie na nowym miejscu.

Kochani, życzę Wam wszystkim spełniania kolejnych marzeń, zdrowia, szczęścia, i, czego życzyła mi córka: dużo kart do bankomatu, choinki i ładnych bluzek :) Niech nowy rok dla nas wszystkich będzie udany i pomyślny.
A tematycznie - niech spełni się marzenie wyremontowania dachu ruderowa, na który nie ma kasy.

Buziaczki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz