Zupełnie nie na temat, naszła mnie taka refleksja... wielką popularnością cieszą się obecnie blogi tzw. "modowe", z których autorki - zwane szumnie "szafiarkami" wyciągają niemałe kwoty, niekoniecznie przedstawiane Urzędom Skarbowym (pamiętacie mój wpis o domiarze podatku za dom?)...
Więc powiem szczerze... gardzę takimi blogami. Nawet nie wiem, czy powinny nazywać się blogami - zalewają nas przecież głównie zdjęcia i reklamy produktów, za które ktoś płaci, by były pokazane. A ja piszę. Mój blog, to w większości słowa... I z tego zawsze będę dumna.

Hej, masz rację :)
OdpowiedzUsuńOstatnio sama przestałam oglądać kilka blogów jak okazało się, że za wszystkim stoi tylko reklama