poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Cmentarzysko much.


Pierwszy raz od nie pamiętam kiedy siadłam właśnie z książką w ręku. Podarowana od szwagierki literatura wygląda obiecująco na lekką, łatwą i przyjemną letnią lekturę.

Tymczasem wiercę się, bo wszędzie mi niewygodnie - krzesła czekają na renowację siedzisk, z kanapy nie chce mi się sprzątać pierdół. Idealne byłoby siedzisko z poduchami pod witryną, które, jak większość pomysłów czeka na realizację. Obecnie są tam same musze trupy - w wyniku trucizny, jaka znajduje się pod każdym oknem. W ogóle, w domu z ogrodem odnajduję zadziwiająco dużo wszelkich owadów: much, ciem, pająków, ślimaków itd. Ale to chyba normalne. W każdym razie kiedyś witryna będzie wyglądać jakoś tak. Tylko ja pod siedziskiem chcę mieć książki. Co Wy na to?





Teraz wygląda tak:



A z nowości - mam miętowy zegar! 


I światło nad lustrem w łazience:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz