W poniedziałek fachowcy są u nas ostatni dzień. Dopieszczą łazienkę... specjalnie nie wrzucałam zdjęć wcześniej i stopniowałam napięcie niczym w "Omenie", by nie psuć Wam efektu prawie końcowego. Aleją gwiazd biegnę do mojej łazienki ze snu!
W piątek stałam chyba godzinę w drzwiach prawie łazienki. Najpierw nad głowami fachowców, potem sama. Gapiłam się jak sroka w kość na swoją łazienkę. Wybór kafli, gdy już zostały ułożone, przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Projekt wymyślony przez nas samych również wyszedł super. I ta niewyobrażalna satysfakcja po osadzeniu wanny i przykręceniu WC. Brakuje umywalki z szafką oraz baterii, będą w poniedziałek. Pierwszy raz w życiu mam pałac kąpielowy w takiej tonacji, pierwszy raz wymyślony przeze mnie. Wygląda na mega większą niż w rzeczywistości, a nie będzie w niej ani pralki ani innych gadżetów. Idealna. I nawet córeczka, która nie przepada za czarnym stwierdziła, że to magiczne iskrzące się kryształki :) A co dopiero będzie, gdy pojawi się lustro, szklane półeczki, gdy pobawimy się światłem... Już teraz czuję się tam jak gwiazda.
Co poza tym się działo? Nie obyło się bez komplikacji - złośliwy chochlik musiał o sobie dać przypomnieć, żeby nie było za łatwo. Wizytuje nas wod-kan, który wykończył kotłownię, czekamy jeszcze na grzejniki, podłączenie gazu i testowanie pieca. Do gazu (który został odcięty poprzednim właścicielom), potrzebna jest opinia kominiarska. Mieliśmy takową, lecz przedawniła się, ważna jest tylko 6 miesięcy a potem trzeba znów dać zarobić kominiarzom. Poprzedni Pan nie mógł jej przedłużyć, bo zmarł. A ściągnięty na cito inny wypisał opinię, ale negatywną, kasę oczywiście wziął. Proponowane przeróbki przerażały nas czasem i kosztami. Pół dnia dumaliśmy nad rozwiązaniem problemu. W końcu M. przewiercił piony i, w dużym skrócie, okazało się, że jest zupełnie inaczej niż na opinii. Na tyle inaczej, że wezwaliśmy Pana z powrotem, musiał odkręcić błędną opinię. Na szczęście udało się i możemy udać się do gazowni.
Wniosek? Jeśli jako właściciel sam wszystkiego nie ogarniesz, nie będziesz miał o wszystkim pojęcia, pilnował, chodził, sprawdzał, to większość fachowców ma robotę gdzieś. Zrobią cokolwiek, wezmą kasę i heja. Dlatego trzeba sprawdzać dwa razy, kombinować i myśleć, zamiast przyjmować zdanie znawców za pewnik.
Nawiasem mówiąc, M. wziął 2 tygodnie wolnego, żeby wymalować dom. Minął tydzień a nawet nie zaczął. Pewnym usprawiedliwieniem jest dwójka dzieci w domu. Totalnie chorych i na antybiotyku. Młoda już kolekcjonuje naklejki, którymi chce dekorować pokój w nowym domu.
Tadaaamm... zdjęcia łazienki:
Mój designerski grzejnik:
Rażące miejsce na wielkie lustro:
Połączenie z podłogą:





najważniejsze, ze kibelek już jest i można robić parapetówę ;)
OdpowiedzUsuńdobry tekst Aleksandro, pozdrawiam!