poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Piwnica.

Miała pozostać nietknięta, czekając na zastrzyk gotówki. Oczywiście - nie udało się. Zaplanowaliśmy więc jej pogłębienie, co nie było łatwe. Po pierwsze, wyglądała zupełnie przyzwoicie wyłożona kaflami. Kaflami do usunięcia. Po drugie, musieliśmy skuć to, co znajdziemy pod nimi, a potem wybrać ręcznie sporo gliny. To trochę jak rozpakowywanie prezentu - niespodzianki, drążysz, otwierasz, ale nie wiesz co cię czeka pod kolejnymi warstwami papieru. I w zależności od tego, co znajdziemy, ustalić dalsze działania.

W piwnicy rezydowały trzy ekipy. Mega ilości zbędnego materiału usuwano ręcznie przez okienko. Po dotarciu do gliny okazało się, że widać już fundamenty i nie można więcej pogłębiać. W snach nawiedzał mnie obraz szeregówki, która składa się jak domek z kart. I wali się. Rozwiązaniem okazało się podbicie fundamentów. O ile do tej pory pracować mógł każdy, o tyle teraz należało znaleźć kogoś doświadczonego, kto będzie umiał przeprowadzić operację od początku do końca. Zupełnie przypadkowo natrafiliśmy w internecie na dwóch młodych chłopaków, którzy podnieśli nas na duchu. Znali się na rzeczy, zrobili plan działań. Uspokoili, że nie zedrą z nas nie wiadomo ile, że musimy zmieścić się w budżecie. Mieli też sporo naprawiania po poprzednim chłopaku, który kopał jak popadnie, czyniąc więcej szkody niż pożytku. W międzyczasie wkroczył nasz spec od wod-kan i ułożył te swoje pierwsze rury. Potem chłopaki zajęli się podbiciem fundamentów, czyli zbrojeniem i zalaniem ich betonem. Dzięki temu wiemy, jak wyglądają posady domu i mamy gwarancję, że bezpiecznie postoją jeszcze wiele lat. Na końcu znalazłam firmę, która w gruszce dostarczyła beton. Został on wlany przez okienko i rozprowadzony jako nowa posadzka piwnicy. Nie było mnie wówczas na budowie, ale mąż przysyłał zdjęcia i miał niezłą zabawę widząc uwijających się ludzi. Wiemy, że piwnica została zrobiona profesjonalnie. Dzisiaj, a na pewno zanim położono tynki w części mieszkalnej, niewątpliwie była reprezentacyjnym pomieszczeniem w naszym domu. Jest czysta i ładna. I ma normalną wysokość. Ściany są nadal brudne, czekają na otynkowanie, gdy znajdą się na to pieniądze. Mimo to, jest w niej naprawdę przyjemnie. Wstawiliśmy też nowe okienka piwniczne, najtańsze, z Castoramy, ale efekt jest.

Piwnica ma parę pomieszczeń - zaplanowaliśmy w niej małą spiżarkę (a nóż najdzie mnie na starość ochota na robienie przetworów), pralnię (pralka nie zagraci łazienek), pomieszczenie rekreacyjne (fitness, siłownia, kino z rzutnikiem,cokolwiek jeszcze tam wymyślimy) oraz kotłownia z piecem C.O. Wyobraźnia mnie ponosi...

Wybieranie gliny:


Rury kanalizacyjne ułożone w klepisku z gliny:
.
 
Powyżej: Układanie podłoża z użyciem siatki.

Poniżej: przyjechał beton! Był transportowany ręcznie przez okienko:




Tak wyglądała wylana posadzka, obok podbijane fundamenty:



I na gotowo:







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz